Aleksandra Wojciechowska
brzozy już zrzuciły liście zniszczone
stoją teraz nagie sobą zawstydzone
wsłuchane we wrogie ,wietrzne opowieści
może wspominają słońca całowanie
wiosenne barwy ,zapachy jak istota lata
w delikatnym podmuchu swój nieśmiały taniec
łagodny deszczyk co krople w liście im zaplatał
najlepiej byłoby zasnąć i spać aż do wiosny
śnić sny kolorowe o pięknej pogodzie
prześnić ten wiatr porywisty i mróz bezlitosny
a pózniej znów się zielenić nie myśląc o chłodzie
brzozy już zrzuciły liście zniszczone
wiatr ich gałęzie zbyt brutalnie pieści
stoją teraz nagie sobą zawstydzone
wsłuchane we wrogie ,wietrzne opowieści
może wspominają słońca całowanie
wiosenne barwy ,zapachy jak istota lata
w delikatnym podmuchu swój nieśmiały taniec
łagodny deszczyk co krople w liście im zaplatał
najlepiej byłoby zasnąć i spać aż do wiosny
śnić sny kolorowe o pięknej pogodzie
prześnić ten wiatr porywisty i mróz bezlitosny
a później znów się zielenić nie myśląc o chłodzie